Bardziej lecimy niż jedziemy ale na meczu obecni będziemy - ot, taka próbka mojego talentu poetyckiego próby najwyższej.
Przez Budapeszt do Podgoricy, a po meczu planowany jest krótki relaks i błąkanie się po bałkańskich miastach, miasteczkach i wsiach. Chociaż mecz i tak najważniejszy przecież będzie.
"Na internecie" kibice z Podgoricy (albo jeden kibic, bo internet to tworzą jednak nudzące się jednostki) już nas określili jako najgorszych tifosi w Polsce i powtórzyli opinię wielkiej Legii i Lecha, że Polonia Warszawa to najwięksi frajerzy w kraju. Z pewnością należą nam się za całokształt porządne bałkańskie "klapsy". W końcu jesteśmy Discopolo, a tak w ogóle, to przecież nas kurwa nie ma.
My jednak wiemy swoje - koszulka w barwach reprezentacyjnych już się suszy (zawsze w niej jeżdżę na kadrę siatkarzy! Raz! Dwa! Trzy! Polska!), mam nadzieję, że znajdę też moją trąbkę i piszczałkę. "Na Małyszu" jeszcze działała, a jak nie to kupię nową, bo co to za kibic bez piszczałki przecież!!! Szkoda tylko, że buzi sobie nie pomaluję w kolory flagi... Biorę też oczywiście polo BMW Sauber i taką samą czapkę z daszkiem. Niech Czarnogórcy wiedzą, że nie ma wyścigowca nad Kubicę, nie.
Na miejscu, mam nadzieję, będą wygodne krzesełka i jakiś dobry catering. Kiełbaska, cola i oglądanie na siedząco dobrego meczu, to jest to. I żadna jebana sektorówka nie będzie mi zasłaniała widoku, przecież jadę żeby zobaczyć jak grają piłkarze, nie? Za to płacę kasę, a nie za wdychanie dymu z rac i słuchanie przekleństw.
Zapowiada się pyszna zabawa w dobrym polonijnym stylu.
Jednym słowem - wielki kurwa żart, ale niech sobie myślą inni, że jesteśmy dupkami i naprawdę jesteśmy zakałą kibicowskiego półświatka. We don't care. Mamy to w dupie!!!
Piosenka z dedykacją dla wszystkich, którym się wydaje, że tacy właśnie jesteśmy.
Wrong kurwa :-)
piątek, 26 czerwca 2009
czwartek, 25 czerwca 2009
A jednak jedziemy!!!
Los płata człowiekowi różne figle. Czasami kiedy myślisz, że coś jest pewne tak wcale się nie okazuje. Myśleliśmy , że nie pojedziemy, a jednak jedziemy! Aż tak drogo nie wyszło, co prawda wystarczająco drogo żeby mieć wątpliwości czy dobrze robimy. Ze względów pragmatycznych ani ja ani Sadat jechać nie powinniśmy ale co tam, raz się żyje! Co tam praca czy jej szukanie, co tam kredyty i pity, remonty i co tam jeszcze czym codzienność nas przytłacza. Przez te parę dni będziemy królami życia, będzie mecz, emocje, picie, poznawanie, przeżywanie, zwiedzanie i pewnie sporo przygód, których siedząc w domu byśmy nigdy nie przeżyli. Pojedziemy nad Adriatyk, będziemy się raczyć kałamarnicami i ośmiornicami albo moim ulubionym czarnych risotto ( jakby ktoś nie wiedział, czarny kolor uzyskuje się dzięki inkaustowi (atrament) wytwarzanego przez kałamarnice). W Czarnogórze przywitają nas poza tym piękna pogoda i piękne dziewczyny oraz niemniej piękna muzyka. Sadat co prawda nie znosi bałkański dźwięków, ja za to uwielbiam i muszę go zmartwić, że wszędzie będzie słyszał te rytmy. Czy to w autobusie, barze, restauracji, na plaży czy w sklepach. Myślę, że wyjazd będzie naprawdę udany. Poza tym warto będzie być na samym meczu, gdyż może to być jeden z ostatnich europejskich meczów Polonii a może nawet jeden z ostatnich w ogóle. Każdy chyba wie, że przyszłość czarnych Koszul wisi na włosku, dlatego jedna z rzeczy, którą możemy zrobić to pojechać do Podgoricy i pokazać, że Polonia ma kibiców dla których warto istnieć.
Piosenki śpiewane przez tą damę będziemy słyszeć bardzo często.
Piosenki śpiewane przez tą damę będziemy słyszeć bardzo często.
poniedziałek, 22 czerwca 2009
dress in black uniforms
No niestety. Losowanie trochę nie po naszej myśli. Znaczy się na pewno nie dla mnie bo dla Sadata może łatwiej dostać się z Polski do Czarnogóry. Co prawda biedak przyzwyczaił się do samolotów a tutaj niestety w grę wchodzi autokar.Chociaż i z autokarem może być problem, bo mimo że Bałkany to kierunek popularny w wakacje ale niestety nie Podgorica. Ale kto wie, może jeszcze coś się uda wyczarować ale wątpię. Póki co ten wyjazd jest dla mnie za drogi, gdyż jak wiecie mieszkam w Irlandii. Miejmy nadzieje, że wygramy i następne losowania będą dogodniejsze. A jest na co czekać bo w 3 rundzie może trafić nas miedzy innymi AS Roma. Wtedy świat zobaczy jak Czarne Koszule ponownie zdobywają Rzym..........
Odliczamy czas do losowania.....
Witam wszystkim po nieco długiej przerwie. Ponieważ i tak siedzę teraz przez komputerem i czekam na wyniki losowania i jestem sparaliżowany przez emocje na tyle żeby zrobić coś konkretnego postanowiłem, że coś napiszę. Zacznę od nadrobienia zaległości ponieważ w piątek byłem na koncercie Britney Spears!!!
Żeby w najlepszy sposób przybliżyć ducha tego koncertu przywołam dwóch klasyków. Pierwszy, Giambattista Marino, zwany również Marini, zwykł mawiać "Celem poety jest cudowność. Kto nie potrafi zdumiewać niech idzie do stajni". Drugi, Tomasz Pukacki, zwany również Tytusem, podczas jednego ze wczesnych koncertów Acid Drinkers rzekł słowa jakże dokładnie opisujące mechanizm show-biznesu. Otóż noc przed koncertem chłopcy z zespołu nieco nadużyli alkohol co spowodowało, ze ówczesny gitarzysta zespołu niejaki Litza miał olbrzymiego kaca i był znacznie osłabiony. podczas koncertu Tytus, że Litza gra jakoś z małym entuzjazmem i zachowuje się niezbyt żywiołowo. Dlatego podszedł do niego i mówi: " o co chodzi? dlaczego nie machasz włosami?" na to Litza mówi , że nie może i jak zacznie machać głową to umrze. Na to Tytus odpowiada" to umrzyj ale machaj łbem. Ludzie zapłacili żeby obejrzeć koncert. Jakby chcieli sobie posłuchać muzyki to kupili by se płytę".
Koncert Britney był idealny. Dostałem to na co liczyłem i za co zapłaciłem. Wspaniałe show, które zadziwiało, bawiło i zachwycało. Dużo się działo, zmieniały się stroje i scenografia. Byli tancerze, żonglerzy, clowni, siłacze. Było seksownie, radośnie i kolorowo. Nie muszę dodawać , że Brit śpiewała z playbacku co uważam za najlepsze rozwiązanie inaczej koncert mógłby wyjść znacznie gorzej. Sama bohaterka dawała z siebie wszystko i nikt nie powinien być rozczarowany jej występem. Prezentowała się bardzo dobrze, uśmiechnięta i radosna. Nie dziwie się tez na czym polega jej fenomen. Jest to zwykła, zdrowa dziewczyna z którą można się utożsamiać. Ładna buzia i spoko ciało ale nie jakaś odległa piękność nosząca rozmiar nr 0. Tak aryjska sól luizjańskiej ziemi, która i dziecko urodzi, uśmiechnie się, pokocha się z ukochanym, ugotuje dobry obiad i jeszcze piosenkę zaśpiewa. Dlatego jak juz wcześniej pisałem 100% poparcia dla Britney i Hooray for Dixie Land!!!
A propos Southern Beauty, to ostatnio oglądałem film Dukes of hazzard. Dzieło może nie najwyższych lotów ale na pewno mające w sobie to coś, ducha Południa. Grała tam niejaka Jessica Simpson. Z tego filmu pochodzi poniższa piosenka. Jedyne co mogę napisać po obejrzeniu tego teledysku to : SOUTH WILL RISE AGAIN!!!
http://www.youtube.com/watch?v=ReXt4l9r2pA&feature=fvst
PS. niestety ze względu na prawa autorskie umieszczam tylko link.
Żeby w najlepszy sposób przybliżyć ducha tego koncertu przywołam dwóch klasyków. Pierwszy, Giambattista Marino, zwany również Marini, zwykł mawiać "Celem poety jest cudowność. Kto nie potrafi zdumiewać niech idzie do stajni". Drugi, Tomasz Pukacki, zwany również Tytusem, podczas jednego ze wczesnych koncertów Acid Drinkers rzekł słowa jakże dokładnie opisujące mechanizm show-biznesu. Otóż noc przed koncertem chłopcy z zespołu nieco nadużyli alkohol co spowodowało, ze ówczesny gitarzysta zespołu niejaki Litza miał olbrzymiego kaca i był znacznie osłabiony. podczas koncertu Tytus, że Litza gra jakoś z małym entuzjazmem i zachowuje się niezbyt żywiołowo. Dlatego podszedł do niego i mówi: " o co chodzi? dlaczego nie machasz włosami?" na to Litza mówi , że nie może i jak zacznie machać głową to umrze. Na to Tytus odpowiada" to umrzyj ale machaj łbem. Ludzie zapłacili żeby obejrzeć koncert. Jakby chcieli sobie posłuchać muzyki to kupili by se płytę".
Koncert Britney był idealny. Dostałem to na co liczyłem i za co zapłaciłem. Wspaniałe show, które zadziwiało, bawiło i zachwycało. Dużo się działo, zmieniały się stroje i scenografia. Byli tancerze, żonglerzy, clowni, siłacze. Było seksownie, radośnie i kolorowo. Nie muszę dodawać , że Brit śpiewała z playbacku co uważam za najlepsze rozwiązanie inaczej koncert mógłby wyjść znacznie gorzej. Sama bohaterka dawała z siebie wszystko i nikt nie powinien być rozczarowany jej występem. Prezentowała się bardzo dobrze, uśmiechnięta i radosna. Nie dziwie się tez na czym polega jej fenomen. Jest to zwykła, zdrowa dziewczyna z którą można się utożsamiać. Ładna buzia i spoko ciało ale nie jakaś odległa piękność nosząca rozmiar nr 0. Tak aryjska sól luizjańskiej ziemi, która i dziecko urodzi, uśmiechnie się, pokocha się z ukochanym, ugotuje dobry obiad i jeszcze piosenkę zaśpiewa. Dlatego jak juz wcześniej pisałem 100% poparcia dla Britney i Hooray for Dixie Land!!!
A propos Southern Beauty, to ostatnio oglądałem film Dukes of hazzard. Dzieło może nie najwyższych lotów ale na pewno mające w sobie to coś, ducha Południa. Grała tam niejaka Jessica Simpson. Z tego filmu pochodzi poniższa piosenka. Jedyne co mogę napisać po obejrzeniu tego teledysku to : SOUTH WILL RISE AGAIN!!!
http://www.youtube.com/watch?v=ReXt4l9r2pA&feature=fvst
PS. niestety ze względu na prawa autorskie umieszczam tylko link.
niedziela, 21 czerwca 2009
Losowania, czyli co nam rzuci UEFA
Za kilka dni losowanie pierwszej rundy wstępnej Ligi Europejskiej. Czy jakoś tak. Ranga rozgrywek niska, potencjalni rywale egzotycznie nieznani, szansa na wstydliwą porażkę - całkiem spora. Polskim zespołom, jak wiadomo, wszystko przeszkadza i lubią odpadać na samym początku zmagań pucharowych. Bo to lato, bo za wcześnie, bo przecież wiosną rozegrali aż dziesięć spotkań w lidze, bo murawa nierówna, bo samolot długo leciał, bo kibice krzyczeli, bo grali pod słońce, bo grali pod wiatr, bo dopiero co zakończyli trudny obóz przygotowawczy, bo rywal okazał się bardzo agresywny i dobrze zorganizowany - sami sobie możemy wybrać wymówkę. Wszystkie były już używane przez Lecha, Ległę, Wisłę i inne potęgi naszego kraju.
Ciekawe jak to będzie z Polonią. Kogo wylosujemy? To o tyle ważne, że jako osoby młode, szalone i zakochane w czarnym kolorze, postanowiliśmy z Gregiem poważnie się zastanowić nad wyjazdem na mecz pucharowy KSP. Jak los da nam rywala w naszym zasięgu, tzn. nie czołówkę ligową Armenii, Kazachstanu albo innych Azerbejdżanów, to może, może, skusimy się i pojedziemy za drużyną. Podniecenie rośnie - chociaż obaj wiemy, że złośliwy los rzuci nam coś poza naszym zasięgiem :-)
Jest szansa na coś z Wysp Brytyjskich ale walijskie sioła pasują niewiele lepiej niż postradziecka dzicz. Chyba najlepsza byłaby jakaś "pribaltika" - powiedziałem to głośno więc na pewno nic nie wylosujemy z tych okolic. Luksemburg też by można odwiedzić - w dwie osoby to byłby już najazd na to biedne państwo. Już widzę oczami wyobraźni jak nas dwóch na stadion odprowadza dziesięciu policjantów, a nagłówki prasy biją po oczach artykułami o polskiej dziczy, która najechała miasto siejąc zgorszenie i chaos.
Losowanie chyba w środę - ja obstawiam Wyspy Owcze na które będzie można chyba jedynie dopłynąć wpław.
Ciekawe jak to będzie z Polonią. Kogo wylosujemy? To o tyle ważne, że jako osoby młode, szalone i zakochane w czarnym kolorze, postanowiliśmy z Gregiem poważnie się zastanowić nad wyjazdem na mecz pucharowy KSP. Jak los da nam rywala w naszym zasięgu, tzn. nie czołówkę ligową Armenii, Kazachstanu albo innych Azerbejdżanów, to może, może, skusimy się i pojedziemy za drużyną. Podniecenie rośnie - chociaż obaj wiemy, że złośliwy los rzuci nam coś poza naszym zasięgiem :-)
Jest szansa na coś z Wysp Brytyjskich ale walijskie sioła pasują niewiele lepiej niż postradziecka dzicz. Chyba najlepsza byłaby jakaś "pribaltika" - powiedziałem to głośno więc na pewno nic nie wylosujemy z tych okolic. Luksemburg też by można odwiedzić - w dwie osoby to byłby już najazd na to biedne państwo. Już widzę oczami wyobraźni jak nas dwóch na stadion odprowadza dziesięciu policjantów, a nagłówki prasy biją po oczach artykułami o polskiej dziczy, która najechała miasto siejąc zgorszenie i chaos.
Losowanie chyba w środę - ja obstawiam Wyspy Owcze na które będzie można chyba jedynie dopłynąć wpław.
wtorek, 9 czerwca 2009
Znowu skandal!!! Tym razem nawet na miarę międzynarodową!!!

Ostatnimi czasy ilekroć czytam jakiś portal informacyjny zawsze natrafiam na jakiś skandal. Zaczynam podejrzewać, że jest to słowo klucz dla współczesnych dziennikarzy. Razem z Sadatem ustaliliśmy, że ci "dziennikarze" mogą mieć specjalny wykaz słów, które należy umieścić w nagłówku żeby jak najwięcej ludzi otworzyło wiadomość. Wtedy można pokazać czarno na białym reklamodawcy ile ludzi zobaczyło ich reklamę i jaki zasięg ma ich portal. Niestety "dziennikarstwo internetowe" podporządkowane jest komercji. Ogólnie się temu nie dziwię ponieważ reklama jest jedynym sposobem, żeby dana witryna zarabiała. Powoduje to jednak, że poziom takiego dziennikarstwa sięga dna. Dlatego coraz więcej artykułów, które nie spełniają żadnych wymogów merytorycznych, na dodatek są bezdennie głupie i pozbawione jakiejkolwiek logiki. Wystarczy sensacyjny nagłówek, parę wyciągniętych z kontekstu zdarzeń i jakaś mętna myśl przewodnia i taki pismak, który był za cienki żeby dostać się do jakiegoś drukowanego tytułu zarabia dla swojej firmy całkiem spore pieniądze.
Oto najświeższy przykład dziennikarskiej mizerii
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Skandal-w-Belgradzie-Pier...my-rzad-i-polityke-Tuska!,wid,11204633,wiadomosc.html?ticaid=182d2
Wielki skandal trzeba przyznać i w dodatku jaki tajemniczy. Dziennikarzyna pisze, że jeszcze nie ustalono skąd wziął się transparent. Wot zagwostka. Myślę, że warto powołać specjalna komisje żeby rozwiązała to zagadnienie a premier powinien zażądać wyjaśnień od ambasadora Serbii. Jeszcze nasz śledczy pismak dopatruję się w tym skandalu na miarę międzynarodową i (o zgrozo!!!) łamania ciszy wyborczej!!! O mój Boże toż to przestępstwa najwyższego rzędu!!! Całe szczęście osoba, która napisała ten artykuł ma tak nieprzeciętny umyśl, że doszukała się w danym transparencie treści promujące lub dyskredytujące jakiegoś kandydata lub komitet wyborczy. Całe szczęście ktoś to zauważył bo ja nie dostrzegłem w tym haśle nic co by nawiązywało do wyborów. Nasz milusiński nie dość, że reprezentuje wspaniały warsztat to jeszcze zna się wyśmienicie na prawie. Według niego zostało złamane prawo w kraju gdzie dany przepis nie obowiązuję. Chyba, że coś przegapiłem i Belgrad stał się miastem, w którym obowiązuje polska jurysdykcja albo Serbia weszła do UE. Doprawdy ciekawych rzeczy możemy się dowiedzieć z tego artykułu. Na wszelki wypadek zacytuję ten fragment jakby wp.pl artykuł usunęło.
Cytat za Wirtualną Polską
.
Do skandalicznego wydarzenia doszło na stadionie piłkarskim w Belgradzie. Podczas meczu Austria-Serbia na trybunach wywieszono transparent "Pierd...my rząd i politykę Tuska".
Sytuacja jest o tyle niecodzienna, że nie był to mecz reprezentacji Polski. Nie był też rozgrywany w naszym kraju, co oznacza, że transparent musiał znaleźć się na trybunach najprawdopodobniej przy współpracy Polaków z Serbami.
Dodatkowo "smaczku" sprawie dodaje fakt, że podczas meczu, który się odbył 6 czerwca, w Polsce obowiązywała cisza wyborcza.
Wydarzenie można uznać za skandal międzynarodowy, bowiem międzynarodowa federacja piłki nożnej nie pozwala na propagowanie na stadionach jakichkolwiek treści politycznych.
Transparent, który miał jeszcze dwie części "Kosowo jest serbskie" i "Krzyczy cała Polska", został wkrótce usunięty. Na razie nie wiadomo, jakim sposobem znalazł się on na trybunach.
Mam nadzieję, że mój post sprowokuje Sadata do napisania co myśli o współczesnych dziennikarzach zarówno tych internetowych i tradycyjnych, gdyż ma on wiele ciekawego do powiedzenia na ich temat.
Z kibolskim pozdrowieniem
Gregu
SRBIJA JE KOSOVO, KOSOVO JE SRBIJA!!!!!
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Ciemnogród uświadomiony
Racja Gregu.
Ja się pochwalę, że mimo, iż zbliżam się do 30-tki i jestem obdarzony pełnią praw obywatelskich, nigdy jeszcze nie zawitałem do urny. I powiem więcej. Nie wiem co by się musiało stać, żebym to zmienił. Wiele osób mówi mi, że to przejaw ciemnogrodu, a ja się retorycznie pytam - kto tu jest naprawdę ciemny?
Czy aby nie Wy, drodzy miłośnicy demokracji, którzy regularnie chodzicie do urn, by wypierać kolejnych idiotów na stołki? Nie czujecie się najzwyklejszymi w świecie pożytecznymi idiotami?
Wyznaję zasadę: głosując zgadzasz się by owi "wybrańcy narodu" sprawowali nad Tobą władzę. Nie głosując - pokazujesz im środkowy palec. Niech się politolodzy i socjologowie zamartwiają biernością, niech sobie mądre głowy używają na takich jak ja. Niech mnie straszą, niech grożą. Niech mi mówią, że trzeba iść i co najwyżej oddać nieważny głos. Tylko, że to wszystko jest przejaw akceptacji demokracji. Ja jestem jej wrogiem, więc nie spodziewajmy się, bym miał używać jej narzędzi do demonstrowania mojej niechęci - co potencjalnie tylko potwierdzi opinie jej orędowników, że to najwspanialszy system pod słońcem. "Pozwala wypowiedzieć się nawet jej wrogom" - powiedzą wtedy. I gówno powiedzą, bo ja mam w dupie to, że system pozwala mi oddać głos, wiedząc, że i tak zawsze wygra tępy, sterowany motłoch.
Znalazłem kiedyś taki fajny mural, pochodzący jeszcze z lat 70-tych. Dobrze oddaje moje przemyślenia na temat demokracji jako takiej:
Ja się pochwalę, że mimo, iż zbliżam się do 30-tki i jestem obdarzony pełnią praw obywatelskich, nigdy jeszcze nie zawitałem do urny. I powiem więcej. Nie wiem co by się musiało stać, żebym to zmienił. Wiele osób mówi mi, że to przejaw ciemnogrodu, a ja się retorycznie pytam - kto tu jest naprawdę ciemny?
Czy aby nie Wy, drodzy miłośnicy demokracji, którzy regularnie chodzicie do urn, by wypierać kolejnych idiotów na stołki? Nie czujecie się najzwyklejszymi w świecie pożytecznymi idiotami?
Wyznaję zasadę: głosując zgadzasz się by owi "wybrańcy narodu" sprawowali nad Tobą władzę. Nie głosując - pokazujesz im środkowy palec. Niech się politolodzy i socjologowie zamartwiają biernością, niech sobie mądre głowy używają na takich jak ja. Niech mnie straszą, niech grożą. Niech mi mówią, że trzeba iść i co najwyżej oddać nieważny głos. Tylko, że to wszystko jest przejaw akceptacji demokracji. Ja jestem jej wrogiem, więc nie spodziewajmy się, bym miał używać jej narzędzi do demonstrowania mojej niechęci - co potencjalnie tylko potwierdzi opinie jej orędowników, że to najwspanialszy system pod słońcem. "Pozwala wypowiedzieć się nawet jej wrogom" - powiedzą wtedy. I gówno powiedzą, bo ja mam w dupie to, że system pozwala mi oddać głos, wiedząc, że i tak zawsze wygra tępy, sterowany motłoch.
Znalazłem kiedyś taki fajny mural, pochodzący jeszcze z lat 70-tych. Dobrze oddaje moje przemyślenia na temat demokracji jako takiej:
Subskrybuj:
Posty (Atom)