Niby czytelnika Wyborczej nie trzeba już edukować co jest dobre, a co złe, ale widać – nie zaszkodzi utrwalać w nim nienawiść. Czyta więc owa sól narodu te wszystkie cytaty i aż im piana na pysk wyskakuje z podniecenia. Jak z Volkoffa! Prawda momentalnie straciła na znaczeniu, zniknęła z pola widzenia, bo teraz najważniejsze jest to co powiedział Kaczyński oraz Macierewicz. A Ci jak wiemy, mówią dużo i rzadko z sensem. Swoją drogą, naszemu rządowi i koalicji takiej sytuacji mogą pozazdrościć chyba nawet w Birmie czy Wenezueli. Premier nawet nie musi się odzywać, bo całą robotę wykonają za niego media, które już naplują na kogo trzeba będzie. Na całym demokratycznym świecie prasa i telewizja okładają większościowe rządy ile wlezie, a u nas panuje polityka miłości. Taka jak z zapomnianej piosenki napisanej ponoć własnoręcznie przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego. W oryginale – „Niegłosóje na Jarka”.
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Polityka Miłości A.D 2012
Ile to razy zabierałem się już do napisania czegoś na blogu, ale weny starczało mi jedynie na pierwsze zdanie (tak jak teraz w sumie). A tyle się dzieje i to na każdym froncie walki o postęp oraz dobrobyt. Unia Europejska się sypie, lekarze i aptekarze strajkują, a Pan Premier Donald Tusk wystawił na ciosy biednego Arłukowicza samemu zaszywając się w swej samotni. Do tego dzisiaj specjaliści od czytania z czarnych skrzynek pochwalili się, że rozpracowali kilka nowych słów wypowiedzianych owego pamiętnego kwietniowego dnia roku 2010 (jak ten czas leci!). No i okazało się, że gen. Błasika jednak chyba nie było w kabinie, a jeszcze niedawno przecież jego obecność i to pod wpływem alkoholu, była niekwestionowanym faktem. No nieważne, co mnie to w sumie obchodzi. Dużo zabawniejsze jest obserwowanie jak masowe, reżimowe media robią wszystko, by przysypać tę wiadomość stekiem nieistotnych bzdur.


Niby czytelnika Wyborczej nie trzeba już edukować co jest dobre, a co złe, ale widać – nie zaszkodzi utrwalać w nim nienawiść. Czyta więc owa sól narodu te wszystkie cytaty i aż im piana na pysk wyskakuje z podniecenia. Jak z Volkoffa! Prawda momentalnie straciła na znaczeniu, zniknęła z pola widzenia, bo teraz najważniejsze jest to co powiedział Kaczyński oraz Macierewicz. A Ci jak wiemy, mówią dużo i rzadko z sensem. Swoją drogą, naszemu rządowi i koalicji takiej sytuacji mogą pozazdrościć chyba nawet w Birmie czy Wenezueli. Premier nawet nie musi się odzywać, bo całą robotę wykonają za niego media, które już naplują na kogo trzeba będzie. Na całym demokratycznym świecie prasa i telewizja okładają większościowe rządy ile wlezie, a u nas panuje polityka miłości. Taka jak z zapomnianej piosenki napisanej ponoć własnoręcznie przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego. W oryginale – „Niegłosóje na Jarka”.
Niby czytelnika Wyborczej nie trzeba już edukować co jest dobre, a co złe, ale widać – nie zaszkodzi utrwalać w nim nienawiść. Czyta więc owa sól narodu te wszystkie cytaty i aż im piana na pysk wyskakuje z podniecenia. Jak z Volkoffa! Prawda momentalnie straciła na znaczeniu, zniknęła z pola widzenia, bo teraz najważniejsze jest to co powiedział Kaczyński oraz Macierewicz. A Ci jak wiemy, mówią dużo i rzadko z sensem. Swoją drogą, naszemu rządowi i koalicji takiej sytuacji mogą pozazdrościć chyba nawet w Birmie czy Wenezueli. Premier nawet nie musi się odzywać, bo całą robotę wykonają za niego media, które już naplują na kogo trzeba będzie. Na całym demokratycznym świecie prasa i telewizja okładają większościowe rządy ile wlezie, a u nas panuje polityka miłości. Taka jak z zapomnianej piosenki napisanej ponoć własnoręcznie przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego. W oryginale – „Niegłosóje na Jarka”.