Gdyby nie przekleństwa i odniesienia do subkultur, to by nas jedynie znajomi czytali. Ja tam się nie dziwię, bo...
... bo „nieco” straciliśmy zapał do aktu tworzenia. Mnie pochłania praca i obowiązki człowieka renesansu, który musi pielęgnować swoje rozliczne pasje. Greg zaś za chwilę zmienia stan cywilny i ma na głowie ważniejsze rzeczy. Żeby dobrze zobrazować to co się dzieje z nami ostatnio, dopowiem, że po raz pierwszy od wielu wielu lat... zapomniałem o meczu ukochanej Polonii. Co prawda, grała na wyjeździe, a mecz był zaległą kolejką rozgrywaną zaraz po zakończeniu żałoby narodowej. Ale nie zmienia to faktu, że o tym, że wygrali dowiedziałem się z (wstyd) onetu. Poczułem wtedy, że oddalam się od najważniejszych dla siebie rzeczy.
Co do Polonii. Dzisiaj mecz przyjaźni z Cracovią na Suchych Stawach. Nie wiem co to będzie. Jak nie wygramy, to przytulimy się do dna tabeli niebezpiecznie mocno. A do końca sezonu ledwie trzy kolejki. Jest promyczek nadziei, w ostatnią sobotę udało się pokonać Jagiellonię. Nawet w dobrym stylu, chociaż nie napisałbym, że chłopacy z Białego walczyli do upadłego. Nie liczy się jakie. Ważne jest zwycięstwo. Nawet nie pamiętam kiedy je widziałem na K6 ostatni raz...
Żeby nie było – materiał pochodzi z www.ksppolonia.pl.
Poza rozważaniami na temat Polonii („spadnie, nie spadnie, oto jest pytanie”), czas spędzam na różnych czynnościach. O większości z nich nie mogę niestety napisać, bo prokuratura tylko szuka takich jak ja. Jedną z tych bardziej legalnych jest leniwe obserwowanie tego co dzieje się na scenie politycznej. W końcu już niebawem nie pójdę głosować kolejny raz. To znak, że wybory prezydenckie tuż tuż.
Niestety, w przedbiegach odpadł Ludwik Wasiak, któremu już zamierzaliśmy przyznać naszą rekomendację (takie „suggested by Curva Mortale”) i zachęcąć Was do oddania głosu właśnie na niego.
Po co oddawać głos nieważny, skoro można jeszcze dobitniej pokazać co się sądzi o demokracji i w pełni wykorzystać wachlarz możliwości jakie oferuje?
Niestety, nasz naród kolejny raz okazał się być niedostatecznie dojrzałym do zrozumienia prawdy. Szczerze, to ja też mam z tym problemy, chociaż kogo jak kogo, ale mnie z całą pewnością można nazwać oszołomem i żydożercą. Kierunek polityczny Wasiaka nakreślony jest w przemowie poniżej. Ciekawa to linia, sięgająca i do Kazimierza Wielkiego i do Konrada Mazowieckiego. W końcu ktoś kto ma szerokie horyzonty.
Podobno standardowym działaniem służb wywiadowczych jest wspieranie tego typu oszołomów. Wasiaka chyba słabo wspierali, bo nie zdążyli mu zebrać 100 tysięcy podpisów i Polska na nowego Łokietka będzie musiała jeszcze poczekać. My jednak będziemy pilnie obserwować jego karierę, bo takich ludzi nam dzisiaj potrzeba w tych ciężkich czasach. Amen.