Bydgoszcz 2011. Dokładnie 3 maja. Ta data, oprócz konstytucji, będzie się już na stałe kojarzyć w wiekopomnym wydarzeniem dla polskiego anarchizmu. W czasie finału Pucharu Polski, miało miejsce spontaniczne wystąpienie polskich anarchistów, pokazujących swój sprzeciw wobec systemowi ucisku. Kibice Legii i Lecha pokazali, że nic nie jest w stanie ich zatrzymać. Żadna policja, rząd, państwo, żadna machina ucisku człowieka. źródło sport.pl źródło sport.pl
Niech to będzie przestrogą dla systemu, że wciąż żyją i maja się mocno spadkobiercy ruchu anarchistycznego w Polsce. Są silni i gotowi. i nic ich nie zatrzyma w drodze do celu jakim jest kompletny, nihilistyczny chaos.
Cieszy to gdy w czasach słabości ruchu punkowego, dla kibiców legii i Lecha znaczenie słowa "anarchia" nie jest martwe. Może ich głów nie zdobią kolorowe pióropusze, a ich grzbietów naćwiekowanie skóry, to reprezentują dokładnie te same idee co na przykład waleczne punki w Hanoverze roku 1995. Totalny rozpierdol, wielka anarchistyczna rewolucja, która na doprowadzić do powstania nowego lepszego świata. Bez policji, rządu, systemu który tłamsi ludzi. Dlatego dzięki takim ludziom jak dzielni kibice Legii i Lecha, możemy stanąć wyprostowani, z głową uniesioną ku górze i powtórzyć te nieśmiertelne słowa: I STILL BELIEVE IN ANARCHY!!!!!!
Dzisiaj zaczyna grać, a raczej, kopać się po kostkach, nasza ukochana ekstraklasa. Jak jest chujowa to się możemy przekonać każdego lata, gdy widzimy tytanów muraw w starciach z klubami z Estonii, Azerbejdżanu czy Gruzji.
A jednak z ligową piłką w Polsce jest jak z własną, starą i brzydką żoną. Wzdychamy za innymi, ale summa summarum to kochamy i tęsknimy do swojej raszpli, mimo iż ta roztyła się, narzeka i czasem wstyd się z nią gdzieś pokazać.
Polonia na otwarcie grać będzie z Górnikiem Zabrze. Wbrew pozorom, trudny mecz. Nasz klub wzmocniony ale z pewnością daleki od zgrania. A z beniaminkami wiadomo jak jest. Są na początku sezonu w ostrym gazie i sporo punktów faworytom mogą urwać. Chociaż Górnik to taki teoretyczny nuworysz, bo wraca do „elity” po roku banicji, a w kadrze roi się od doświadczonych zawodników. Więc stawiam, mimo wszystko, na zwycięstwo Czarnych Koszul...
Wczoraj wracam do domu, włączam telewizor i nadziwić się nie mogę. Po pierwszej połowie Wisła Kraków przegrywa z klubem z Karabachu aż 3:0. Skończyło się wszystko na 3:2 dla Azerów i Biała Gwiazda żegna się z pucharami. Trudno nawet to wszystko określić słowami. Jeszcze jakby przeciwnicy grali dobrze, to można by chociaż starać się zrozumieć. Ale to Wisła grała bardzo źle. Wolno, statycznie i przewidywalnie. Bez żadnej energii i woli walki. Na miejscu Cupiała wystawiłbym cały ten skład na listę transferową. Tylko kto takich patałachów będzie chciał kupić...
Z najlepszej strony pokazała się teoretycznie najsłabsza Jagiellonia. Niewiele brakowało, a doprowadziliby do dogrywki, a może i nawet zdobyliby decydującą bramkę w regularnym czasie gry. Ładnie się prezentowali, chociaż ambicję wykazywali i niejeden raz Grecy mieli mokro w gaciach. Sędzia ich nieco wydymał, a na miejscu Probierza to bym przypierdolił kilku osobom. Ja do piłki nożnej to się chyba bym nie nadawał, bo zbyt nerwowy jestem. Błędy sędziego potrafią tu odebrać efekt wielu miesięcy pracy, a FIFA ciągle obstawia przy swoim i udaje, że problemu nie ma. Otóż jest i myślę, że pora już kilku pajacom w żółtym spuścić na boisku manto za błędne decyzje i może wtedy, ktoś dojdzie do wniosku, że pora na zmiany. W sporcie w którym o sukcesie decydują często niuanse, trudno wygrać z przeciwnikiem i gwizdkiem sędziego.
Jak tak oglądam ten skrót, to obie bramki dla Jagi to mega farfocle, odbijane niczym we flipperze, ale uznaje to za sprawiedliwość, bo w wielu innych sytuacjach brakowało im niewiele do goli. Kibice z Białegostoku, wiadomo. Dla wielu to pewnie przygoda życia, będą co mieli opowiadać do późnej starości. Trochę bydło i wiocha jak to ze ściany wschodniej. Ale co się będę odzywał, przecież jestem kibicem najgorszego klubu w Polsce (wg oficjalnej kibicowskiej wykładni jaka obowiązuje pośród nastolatków zaczytanych w kibice.net).
Po Ruchu Chorzów to się niczego nie spodziewałem i o jego meczu z Wiedniu to nie ma nawet co pisać. Więc ostatecznie, z początkiem sierpnia nie mamy już żadnej drużyny w grze – poza Lechem Poznań, ale on ze swoją formą, to akurat odpadnie przy najbliższej możliwej okazji.
Ale co mnie to w sumie obchodzi, liczy się tylko to co nastąpi od godziny 20:00 w dalekim Zabrzu.