Pokazywanie postów oznaczonych etykietą k6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą k6. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 maja 2010

Data którą warto zapamiętać

11 maja 2010 Polonia - Legia 1:0!!!

Dzisiaj piękny dzień, godny zapamiętania na długo. Polonia w derbach Warszawy pokonała cweli!!! Po raz pierwszy od dekady. Po raz pierwszy odkąd jestem aktywnym kibicem Dumy Stolicy widzę na własne oczy zwycięstwo nad Legią. Na razie jest jeszcze niedowierzanie, bo przecież co jak co, my jesteśmy przyzwyczajeni do wiecznego smaku porażek. Ale za chwilę pojawi się radość.

Nie ma co ukrywać, że gdy padła bramka dla nas, nie tylko skakałem ze szczęścia jak małe dziecko, ale do tego dosłownie popłakałem się. Może i nerwy jakie mi Polonia serwuje skrócą moje życie o kilka chwil, ale zaprawdę Wam powiadam, że dla takich momentów jak ten dzisiaj warto przez cały sezon łapać się za głowę i serce. Już nikt nie pamięta, że jeszcze niedawno potraciliśmy punkty w ostatnich sekundach, że nasz bramkarz został pokonany nawet przez kępę trawy, że nasi zawodnicy pół sezonu najzwyczajniej przespali, a napastnicy robią wszystko byleby tylko nie strzelić komuś gola. Tak to już bywa, jeden mecz potrafi zmazać wiele. Zwycięstwo nad kanalarzami zmazuje dosłownie wszystkie grzechy, tak przeszłe jak i kilka przyszłych.




Zdjęcie tablicy wyników to będę jeszcze dzieciom pokazywał, chociaż mam nadzieję, że teraz zielona truskawka nieprędko nas pokona.

Tym samym, zapewniliśmy sobie utrzymanie w lidze, a i JW już deklaruje z uśmiechem, że nie ma serca Polonii zostawić. Dzisiejszy doping, frekwencja i zaangażowanie po obu stronach daje jakiś promyk nadziei, że jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie na K6.

Mam nadzieję, że zmieni się wiele i to na lepsze, ale pozostawiłbym jednak ładunek emocji, który nam się tu funduje. W tym sezonie było ich mnóstwo i za to kocham Polonię Warszawa :)

poniedziałek, 5 października 2009

Porażki - te duże i te mniejsze

Jesień już. Szaro i smutno. Pusto i bezsensownie. Człowiek w takich chwilach ma ochotę albo uciec i iść przed siebie, nigdy już nie zerkając do tyłu albo... Nie wiem co. W moim życiu też niewesoło ostatnio, refleksje i smutne wnioski, końce i początki. Zmiany i nagłe olśnienie swoją własną głupotą. Może zdobędę się na odwagę i napiszę potem parę zdań życiowych refleksji i podsumowań. Nauczyłem się kilku rzeczy ostatnio – wszystkich złych i smutnych. A o sobie samym, wręcz przerażających. I choć bolą, nie mogę ich nigdy zapomnieć, bo są ważną nauczką...
Co w takiej chwili można zrobić?
Nic.
Albo można pójść na K6 na mecz. Tyle że statek o nazwie Polonia Warszawa tonie od pewnego czasu, więc atmosfera pogrzebowa. Nigdy nie było dobrze, zawsze czekało tam na nas rozczarowanie i porcja większych lub mniejszych nerwów. Wczoraj nie było inaczej. Ale to chyba najgorszy mecz jaki widziałem w życiu. Na boisku skórokopy słabsi od słabego Piasta Gliwice, na trybunach marazm, podziały i doping, którego miało nie być i chyba... lepiej żeby go nie było wcale niż żeby był taki jaki był. Porażka i dramat. Rozglądam się po Kamiennej. Coraz nas mniej. Ale ciągle te same znajome twarze. Każdy z nas jakby z porażką wyrysyowaną na trwale. I myślę, że mimo wszystko, przecież i ja pasuję tu idealnie. Witamy w świecie wiecznego roczarowania i błędów.
A przecież kiedyś bywało lepiej. Kiedyś było jakieś światełko w tunelu. Poniższy film pokazuje, że drzemie w nas jeszcze jakaś moc. Może uda się ją obudzić, może jeszcze nie jest stracone?

A może już było dobrze i teraz już zawsze będzie źle? Tak u mnie, jak i w Polonii?